"Filantrop" - Paweł Pollak o tym, że dobro potrafi mieć drugie dno

Zdarza Wam się czasem spojrzeć na kogoś i od razu pomyśleć: „To na pewno dobry człowiek”? Mnie tak. Wystarczy serdeczny uśmiech, życzliwe słowo albo czyjaś gotowość do pomocy i już gdzieś w głowie buduję sobie obraz tej osoby. A przecież życie nie raz pokazało, że pierwsze wrażenie potrafi być bardzo złudne. Dlatego „Filantrop” Pawła Pollaka tak dobrze wpisał się w moje ostatnie wieczory. Nie dlatego, że to najbardziej spektakularny kryminał, jaki słuchałam. Wręcz przeciwnie. To historia spokojniejsza, oparta bardziej na odkrywaniu kolejnych warstw niż na nieustannych zwrotach akcji. I chyba właśnie za to ją polubiłam.

Podczas słuchania co chwilę wracała do mnie jedna myśl. Jak niewiele wiemy o drugim człowieku.

Widzimy to, co pokazuje światu. Czasem przez lata. A później jedno wydarzenie sprawia, że cały ten obraz zaczyna się rozsypywać jak domek z kart.

Pollak bardzo lubi takie historie. Nie próbuje szokować za wszelką cenę. Pozwala śledztwu płynąć swoim rytmem, a czytelnikowi daje czas, żeby sam próbował poukładać sobie wszystko w głowie. I właśnie to w tej części podobało mi się najbardziej. Nie czułam się prowadzona za rękę. Mogłam sama zastanawiać się, komu zaufać i czy moje pierwsze przypuszczenia w ogóle mają sens.

No i Filip Kosior... Coraz częściej mam wrażenie, że jego głos idealnie pasuje do serii Śledczy z Zakątka. Jest spokojny, naturalny i nie próbuje być ważniejszy od historii. Dzięki temu słucha się po prostu z przyjemnością.

Czy warto przesłuchać? Moim zdaniem tak. Jeśli lubicie krótsze kryminały, które nie pędzą na złamanie karku, ale konsekwentnie budują napięcie, „Filantrop” będzie bardzo dobrym wyborem. To kolejna udana część serii o Julianie Borczyku. Nie zostawiła mnie z efektownym finałem, który zapamiętam na lata. Zostawiła mnie z czymś cenniejszym – z refleksją, że najbardziej mylą nas nie tylko pozory zła. Czasem równie mocno potrafią zmylić pozory dobra. I właśnie dlatego ta historia została ze mną na dłużej.

Komentarze