Codziennik Zadumanej #19
Od jakiegoś czasu chodził mi po głowie własny kącik do czytania, taki naprawdę mój, gdzie można zniknąć z książką na godzinę, dwie albo do momentu, kiedy człowiek zorientuje się, że jest ciemno, herbata dawno wystygła, a zwierzęta zaczynają demonstracyjnie przypominać o kolacji. W końcu przestałam tylko o nim myśleć, kupiłam fotel oraz lampę połączoną ze stolikiem i urządziłam sobie mały czytelniczy azyl. Wszystko pięknie ustawiłam, dołożyłam poduszkę ze słonecznikiem, książkę, świeczkę i zadowolona spojrzałam na efekt. Brakowało tylko mnie. Jak się szybko okazało, zupełnie niepotrzebnie.
Koty przeprowadziły odbiór techniczny jeszcze zanim zdążyłam porządnie nacieszyć się zakupem. Fotel został obwąchany, obejrzany, sprawdzony pod kątem miękkości i najwyraźniej zatwierdzony do użytku. Koci oczywiście. Człowiek może sobie kupić fotel, zapłacić za niego, przywieźć do domu, ustawić w wybranym miejscu, a nawet naiwnie nazwać go „swoim”, ale ostateczna decyzja dotycząca własności zapada gdzieś zupełnie wyżej. Patrząc na Rikarda - lokatora widocznego na zdjęciu, mam wrażenie, że decyzja już zapadła i nie przewidziano procedury odwoławczej.
Muszę jednak przyznać, że wyszło dokładnie tak, jak chciałam. Mam książki na wyciągnięcie ręki, wygodny fotel, ciepłe światło lampy, obok miejsce na kubek, a dookoła moje rośliny i wszystkie te drobiazgi, dzięki którym mieszkanie przestaje być tylko mieszkaniem, a staje się domem. Pewnie czasem zamiast czytać będę siedziała i patrzyła przez okno, czasem przysnę po trzech stronach, innym razem przeczytam pół książki za jednym zamachem, a bardzo możliwe, że najczęściej będę prowadziła negocjacje z kotami w sprawie udostępnienia mi choć połowy fotela.
I chyba właśnie takie małe miejsca lubię najbardziej. Nie muszą wyglądać jak z katalogu, nie potrzebują wielkiego metrażu ani specjalnej okazji, żeby z nich korzystać. Wystarczy kawałek domu, w którym człowiekowi po prostu dobrze się siedzi, czyta, myśli albo nic nie robi bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Z wiekiem coraz bardziej doceniam właśnie takie drobne przyjemności i coraz mniej potrzebuję powodów, żeby je sobie sprawiać.
Pozostaje tylko ustalić grafik korzystania z fotela. Mam pewne podejrzenia, że jako osoba finansująca całe przedsięwzięcie dostanę najmniej dogodny termin.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)