Codziennik Zadumanej #9
Zrobiło się tutaj trochę ciszej.
Nie dlatego, że zabrakło mi tematów. Po prostu przyjechała do mnie osoba, na którą zawsze czekam z uśmiechem. Ta sama, dla której obowiązkowo robię sałatkę jarzynową. I wiecie co? Nie miałam najmniejszych wyrzutów sumienia, że przez kilka dni nie napisałam ani jednego "Codziennika".
Nie wszystko trzeba dokumentować.
Niektóre chwile najlepiej po prostu przeżyć.
Dziś rano odjechała. Zamknęły się drzwi, pomachałam na pożegnanie i nagle w mieszkaniu zrobiło się jakoś... szerzej. Ciszej. Jak to zwykle bywa po dobrych spotkaniach.
Pogoda chyba postanowiła dołożyć od siebie trochę dramatyzmu.
Jest taki upał, że nawet balkon wygląda, jakby prosił: "Dajcie mi dziś spokój."
Sisi przemieszcza się z jednego chłodnego miejsca na drugie z miną cierpiętnika. Koty rozlały się po podłodze jak naleśniki i od kilku godzin udają martwe. Co jakiś czas sprawdzam, czy oddychają, ale one najwyraźniej uznały, że na jakikolwiek wysiłek wrócą we wrześniu.
Ja też nie błyszczę energią.
Największą aktywnością dnia było otwarcie lodówki, popatrzenie do środka i stwierdzenie, że właściwie to nie jestem głodna.
Muszę przyznać, że upały mają jedną zaletę.
Sprzyjają diecie.
Problem w tym, że sprzyjają również lenistwu, a z tym już trochę trudniej negocjować.
I tak sobie siedzę, popijam wodę, omijam słońce szerokim łukiem i myślę, że życie jest naprawdę dziwne.
Kilka dni temu śmialiśmy się przy stole, jedliśmy sałatkę i rozmawialiśmy do późna. Dzisiaj jedynym, który prowadzi dłuższą rozmowę, jest wentylator.
Ale wiecie co?
Lubię tę myśl, że są ludzie, po których wyjeździe zostaje nie smutek, tylko ciepło.
Takie spokojne przekonanie, że było dobrze. Że znowu się spotkamy. Że są relacje, których nie trzeba pielęgnować codziennymi wiadomościami, bo one po prostu... są.
A tymczasem pozostaje mi jedno bardzo odpowiedzialne zadanie.
Przetrwać do wieczora.
Najlepiej bez stopienia się razem z kotami w jedną wielką kałużę.
Jeśli jutro temperatura odpuści, wszyscy zgodnie uznamy to za cud. A jeśli nie... cóż, będziemy dalej pełnić zaszczytną funkcję domowych naleśników.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)