Codziennik Zadumanej #27
No i zaczęło się. Jeszcze wczoraj patrzyłam na ciężkie chmury za oknem, popijałam Inkę i tłumaczyłam sobie, że nie ma się czym denerwować, bo przecież lubię swoją pracę, znam ją od lat i naprawdę wiem, z czym się je szkołę. Dzisiaj po Radzie Pedagogicznej moja głowa osiągnęła jednak rozmiary, przy których powinnam chyba zacząć sprawdzać, czy nadal mieszczę się w drzwiach. Człowiek przychodzi po wakacjach wypoczęty, pełen pomysłów, nawet trochę stęskniony za dzieciakami, po czym siada na kilka godzin i dowiaduje się, ile nowych rzeczy będzie robił, dokumentował, zapisywał, analizował, potwierdzał, planował, monitorował, a zapewne w wolnej chwili również dokumentował fakt, że wcześniej coś udokumentował. W pewnym momencie zaczęłam podejrzewać, że podstawowym narzędziem pracy współczesnego nauczyciela nie jest już tablica, książka ani nawet komputer, tylko segregator, najlepiej taki z możliwością rozmnażania się przez pączkowanie.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)