"Pościg" - Linwood Barclay o tym, że czasem najlepszym bohaterem okazuje się pies
Do „Pościgu” trafiłam trochę inaczej niż do większości książek Linwooda Barclaya. Kojarzę go przecież przede wszystkim z thrillerami dla dorosłych, a tutaj nagle dostałam książkę młodzieżową. I jeszcze z psem w roli jednego z najważniejszych bohaterów. No dobrze, przyznaję — w moim przypadku pies na okładce od razu dostaje kilka punktów na starcie. Tylko że po przeczytaniu mam jeden problem. Bardzo chętnie sięgnęłabym po dalszy ciąg, a tego po polsku po prostu nie ma.
„Pościg” to wydana w Polsce w 2017 roku powieść, której oryginalny tytuł brzmi „Chase”. Polskie wydanie Znaku liczy 250 stron i ukazało się w twardej oprawie. To książka skierowana do młodszych czytelników, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Zresztą sam Barclay określa tę serię jako thrillery dla młodych czytelników, a przy drugiej części podawał orientacyjny wiek od około 8–9 lat wzwyż. To „wzwyż” jest tutaj ważne, bo dorosły naprawdę może się przy niej dobrze bawić.
Głównym bohaterem jest Czip, i od razu uprzedzam — nie jest to zwyczajny pies. Powstał w ramach tajnego, kosztownego eksperymentu prowadzonego przez organizację nazywaną Instytutem. Ma w sobie technologię, zapisane dane, niezwykłe możliwości i właściwie powinien działać trochę bardziej jak maszyna niż zwierzę. Problem w tym, że natura nadal daje o sobie znać. Można psa naszpikować elektroniką, ale spróbujcie mu wytłumaczyć, że ma nie interesować się wiewiórką. W Instytucie uznają, że eksperyment nie przebiega zgodnie z planem i Czip ma zostać zlikwidowany. Pies jednak ucieka. I ma bardzo konkretny cel — odnaleźć dwunastoletniego Jeffa, któremu również grozi niebezpieczeństwo.
Więcej nie będę opowiadać, bo „Pościg” ma zaledwie 250 stron i przy takiej objętości bardzo łatwo powiedzieć o kilka zdań za dużo. Powiem tylko, że dzieje się sporo. Jest ucieczka, tajemnicza organizacja, niebezpieczeństwo, trochę technologii, przygoda i przede wszystkim bardzo sympatyczna relacja chłopca z niezwykłym psem.
Oczywiście trzeba przyjąć pewną umowę z autorem. To nie jest realistyczny thriller, w którym wszystko będziemy sprawdzać z aktualnym stanem nauki i technologii. Czip jest psem poddanym eksperymentom, potrafi rzeczy, których żaden Hektor, Riko czy Sisi raczej jutro rano nie zacznie robić. I całe szczęście, bo gdyby moje zwierzęta dostały jeszcze dostęp do zaawansowanej technologii, prawdopodobnie to ja musiałabym się wyprowadzić.
A jednak pod tą całą przygodową otoczką znalazłam coś, co bardzo lubię w książkach ze zwierzętami. Czip nie jest po prostu urządzeniem na czterech łapach. Technologia technologią, ale zostają instynkt, przywiązanie, lojalność i potrzeba ochrony człowieka. I nagle zaczynamy się zastanawiać, gdzie właściwie przebiega granica między tym, co zostało w nim zaprogramowane, a tym, co naprawdę jest jego.
Czytało mi się „Pościg” bardzo dobrze. Szybko, lekko i z przyjemnością. Nie oczekiwałam po nim mroku znanego z thrillerów Barclaya dla dorosłych, bo to po prostu inny rodzaj książki. Za to dostałam historię przygodową z kryminalnym napięciem i bohaterem, któremu kibicowałam od samego początku. Czasami naprawdę dobrze zrobić sobie taką czytelniczą wycieczkę poza własną półkę wiekową. Literatura młodzieżowa nie przestaje być ciekawa w dniu osiemnastych urodzin.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie zakończenie.
Bo „Pościg” nie jest całą historią. Barclay napisał drugą część zatytułowaną „Escape”, wydaną w 2018 roku. Autor sam przyznawał, że „Chase” kończy się cliffhangerem, a w kontynuacji Jeff i Czip nadal uciekają przed Instytutem, który za wszelką cenę chce odzyskać psa. Co więcej, oficjalna strona Barclaya nadal wymienia „Escape” jako drugi tom tej historii.
I teraz moje wielkie: dlaczego?
Dlaczego wydano w Polsce pierwszą część historii zakończoną w taki sposób, a drugiej już nie? Szukałam. Niestety nie znalazłam polskiego wydania „Escape”. W dostępnych katalogach polskie „Pościg” figuruje jako przekład Adriany Sokołowskiej-Ostapko, natomiast „Escape” znajduję wyłącznie w wydaniach obcojęzycznych. Nawet w opiniach polskich czytelników powtarza się dokładnie moje rozczarowanie: podobało się, a dalszego ciągu po polsku brak.
A szkoda, bo przeczytałabym od razu. Szczególnie że autor twierdził, iż druga przygoda Jeffa i Czipa podoba mu się jeszcze bardziej niż pierwsza. I tutaj mam chyba największy żal do wydawcy — jeśli już zostawiacie mnie z takim zakończeniem, to dajcie mi przynajmniej możliwość dowiedzenia się, co było dalej.
Czy warto przeczytać „Pościg”? Tak, tylko trzeba wiedzieć, w co się wchodzi. To młodzieżowa, lekka i chwilami mocno fantastyczna przygoda, a nie kolejny dorosły thriller Barclaya. Jeśli zaakceptujemy tę konwencję, dostajemy sympatyczną i bardzo sprawnie napisaną historię, którą naprawdę szybko się pochłania.
Tylko ostrzegam: możecie skończyć dokładnie tak jak ja — z ochotą na drugą część, której po polsku nie ma.
A Czipa chętnie zabrałabym do domu. Chociaż po namyśle… cztery zwierzaki już mam. Superpies podłączony do komputera mógłby być tym jednym krokiem za daleko.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)