Jesień w słoiku, ale bez jesiennego kiczu
Jesień ma tę zadziwiającą umiejętność, że w sklepach pojawia się dużo wcześniej niż za oknem. Człowiek jeszcze chodzi w letnich butach, a między półkami już czekają dynie w każdej możliwej wersji, liście, żołędzie, napisy o jesieni i cała armia dekoracji gotowych przekonać nas, że bez nich wrzesień właściwie się nie liczy. Ja jesień lubię bardzo, ale niekoniecznie potrzebuję, żeby mój salon wyglądał jak magazyn sklepu z dekoracjami sezonowymi. Dlatego tym razem postanowiłam zaprosić ją do domu trochę spokojniej i zrobić proste lampiony ze zwykłych słoików.
Najlepiej sprawdzają się trzy słoiki różnej wysokości, bo ustawione obok siebie wyglądają ciekawiej niż trzy identyczne. Mogą być po kawie, przetworach czy sosie, byle miały prosty kształt i dawały się dokładnie umyć. Po zdjęciu etykiet i odtłuszczeniu szkła pomalowałam je matową farbą w ciepłym, spokojnym odcieniu. Beż, złamana biel, karmel, przygaszona oliwka czy lekko rdzawy kolor wystarczą, żeby zrobiło się jesiennie, ale bez wrażenia, że właśnie obchodzimy święto pomarańczowej dyni.
Farby nie trzeba nakładać idealnie. Lekko nierówna powierzchnia wygląda nawet lepiej, zwłaszcza kiedy wieczorem w środku pojawi się światło. Jeśli chcemy zostawić trochę przezroczystego szkła, można pomalować tylko dolną część słoika albo delikatnie przetrzeć farbę po wyschnięciu. Tutaj naprawdę nie trzeba walczyć o perfekcję, a to zawsze dobra wiadomość dla mnie, bo moja cierpliwość do projektów wymagających linijki, poziomicy i chirurgicznej precyzji kończy się bardzo szybko.
Na górze słoika wystarczy kilka razy owinąć cienki sznurek jutowy albo prostą tasiemkę. Bez wielkich kokard, sztucznych liści i obowiązkowej dyni doczepionej do wszystkiego, co tylko stoi nieruchomo. Chciałam, żeby lampiony były na tyle neutralne, żeby za miesiąc nadal mi się podobały, a nie zaczęły wołać z półki, że sezon dekoracyjny zdecydowanie wymknął się spod kontroli.
Do środka wkładam małe świeczki LED. Przy słoikach to wygodne rozwiązanie, szczególnie kiedy lampiony stoją wśród innych dekoracji albo wieczorem zostawiam je zapalone na dłużej. Ciepłe światło odbijające się od matowej powierzchni daje naprawdę przyjemny efekt, a trzy lampiony ustawione razem na drewnianej tacy wyglądają jak jedna przemyślana dekoracja, choć tak naprawdę powstały ze słoików, które jeszcze kilka dni wcześniej czekały na wyrzucenie.
Na tacy można zostawić je zupełnie same i właśnie taka wersja podoba mi się najbardziej. Jeśli jednak chcę trochę mocniej zaznaczyć porę roku, dokładam jedną małą szyszkę, kilka żołędzi albo krótką gałązkę znalezioną podczas spaceru. Jedną, a nie pół lasu. Jesień naprawdę sobie poradzi bez naszej pomocy i nie trzeba od razu przenosić całego parku na stolik w salonie.
Lubię takie domowe DIY, bo kosztują niewiele, można je zrobić w jeden wieczór i nie wymagają później osobnego pudła do przechowywania sezonowych dekoracji. Kiedy jesień minie, zdejmuję sznurek, przemalowuję słoik albo wykorzystuję go do czegoś zupełnie innego. A na razie wieczorem zapalam moje trzy małe lampiony i mam dokładnie tyle jesieni w domu, ile lubię. Ani jednej dyni więcej.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)