Pudełko, którego już nie trzeba chować w szafie
Mam w domu kilka takich miejsc, które z zewnątrz wyglądają całkiem niewinnie, ale wystarczy otworzyć szafkę albo szufladę i człowiek natychmiast przypomina sobie, dlaczego od dawna tego nie robił. Kable, ładowarki, tasiemki, kawałki materiału, kleje, nożyczki, drobiazgi „na później”, rzeczy „do wykorzystania” i oczywiście kilka przedmiotów, których przeznaczenia nie pamiętam, ale skoro leżą tam od trzech lat, to najwyraźniej są niezwykle potrzebne. Organizacja domu brzmi bardzo poważnie, dopóki nie okazuje się, że czasem całą rewolucję można zacząć od zwykłego pudełka po butach.
Takie pudełko zazwyczaj nie zachwyca urodą, ale za to ma jedną ogromną zaletę — już je mamy. Wystarczy więc trochę je odmienić, żeby zamiast chować je na najwyższej półce szafy, można było spokojnie postawić je na regale. Moje dostało nowe ubranie z kawałka materiału, który został mi po wcześniejszym projekcie. Równie dobrze można wykorzystać resztkę tapety, papier kraftowy albo grubszy papier dekoracyjny. Nie potrzeba niczego szczególnie wymyślnego, bo sama forma pudełka jest prosta i właśnie taka ma pozostać.
Najpierw dopasowałam materiał do boków i wieczka, potem wszystko przykleiłam, starając się nie stworzyć przy okazji nowego nurtu artystycznego pod tytułem „zmarszczki i pęcherzyki powietrza”. Jak zwykle największym wyzwaniem nie było samo wykonanie, tylko moje przekonanie, że skoro coś robię własnymi rękami, to efekt powinien od razu wyglądać jak produkt z drogiego sklepu wnętrzarskiego. Na szczęście szybko mi przeszło, bo przecież cały urok takich rzeczy polega właśnie na tym, że nie są produkowane seryjnie.
Do pudełka dodałam jeszcze prosty uchwyt. Można wykorzystać kawałek paska ze starej torebki, fragment skóry ekologicznej albo mocniejszą taśmę. Dwa małe otwory, kilka minut pracy i zwykłe kartonowe pudełko zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Przy okazji dostało też konkretne zadanie, bo od teraz mieszkają w nim wszystkie drobiazgi, które wcześniej prowadziły bardzo swobodne życie po różnych szufladach i półkach.
Najbardziej lubię w tym pomyśle to, że można zrobić kilka takich pudełek i dopasować je do wnętrza. Jedno na kable, drugie na materiały do rękodzieła, kolejne na dokumenty albo rzeczy, które zawsze gdzieś znikają dokładnie wtedy, kiedy są potrzebne. Jeśli użyjemy tej samej tapety czy materiału, nawet zwykłe pudełka po butach mogą stworzyć na półce całkiem zgrabny zestaw.
I tak po raz kolejny okazało się, że porządki w domu nie zawsze wymagają kupowania organizerów, koszyków i pojemników w idealnie dobranych kolorach. Czasem wystarczy pudełko, które miało trafić do makulatury, kawałek czegoś ładnego do oklejenia i odrobina czasu. A potem można już z pełnym spokojem postawić je na widoku i udawać, że od początku właśnie taki był plan.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)