Mały słoik przyprawy do szarlotki
Jesienią jabłka mają u mnie zdecydowanie lepszą prasę niż przez resztę roku. Wystarczy, że zrobi się chłodniej, a od razu zaczynam myśleć o szarlotce, pieczonych jabłkach, owsiance z cynamonem i wszystkim, co pachnie tak, jakby w kuchni działo się coś bardzo domowego. I właśnie dlatego zrobiłam własną mieszankę przypraw, którą można wsypać do jabłek, kawy, owsianki albo deseru bez wyciągania za każdym razem połowy zawartości szafki.
Bazą jest oczywiście cynamon, bo bez niego cała historia nie miałaby sensu. Do czterech łyżeczek cynamonu dodaję jedną łyżeczkę mielonego imbiru, pół łyżeczki kardamonu, niewielką szczyptę gałki muszkatołowej i około jednej czwartej łyżeczki mielonych goździków. Z tymi ostatnimi naprawdę nie ma potrzeby szaleć, bo kilka niepozornych goździków potrafi skutecznie przekonać pozostałe przyprawy, że nie mają już nic do powiedzenia.
Wszystko dokładnie mieszam i przesypuję do małego, suchego słoiczka. I właściwie cała filozofia. Nie trzeba niczego gotować, suszyć ani pilnować piekarnika, co samo w sobie jest już dużą zaletą. Jeśli lubię mieszankę bardziej cynamonową, dodaję więcej cynamonu. Jeśli chcę mocniej poczuć kardamon, zwiększam jego ilość odrobinę, ale naprawdę odrobinę, bo tutaj łatwo z jesiennej przyprawy zrobić doświadczenie sensoryczne o dużej sile rażenia.
Najczęściej dodaję łyżeczkę mieszanki do jabłek na szarlotkę albo do jabłek duszonych na patelni. Świetnie pasuje też do owsianki, jogurtu, naleśników czy kawy. Można wsypać szczyptę do kakao albo ciepłego mleka, a kiedy najdzie mnie ochota na coś słodkiego bez większego planowania, wystarczy pokroić jabłko, podgrzać je z odrobiną masła i właśnie tą mieszanką. Pachnie jak deser, nawet jeśli cały wysiłek kuchenny trwał kilka minut.
Taki mały słoik świetnie sprawdza się również jako drobny prezent. Wystarczy przewiązać go sznurkiem i dodać prostą zawieszkę z nazwą. Można przygotować kilka sztuk od razu i dołączyć do domowej świecy, jesiennej herbaty albo butelki syropu dyniowego. Powstaje prezent z tych, które naprawdę się zużywa, zamiast przez następne trzy lata przekładać z półki na półkę.
U mnie słoiczek stoi teraz w kuchni pod ręką i podejrzewam, że do końca jesieni jego zawartość będzie znikała szybciej, niż planowałam. Bo jak już człowiek raz przyzwyczai się do tego, że wszystko może pachnieć trochę bardziej jak szarlotka, bardzo trudno później wrócić do zwykłej owsianki.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)