"Je2bnik" - Agnieszka Peszek o tym, jak łatwo pomylić sprawiedliwość z zemstą
No i stało się. Dotarłam do trzeciego tomu serii „Ona” Agnieszki Peszek, chociaż jeszcze niedawno zarzekałam się, że powinnam trochę zwolnić z czytaniem kryminałów i zająć się czymś bardziej pożytecznym. Na przykład porządkami, które jakoś dziwnie nie chcą zrobić się same. Tyle że po „40. Raków” i „3kącie” trudno było zostawić tę historię niedokończoną. Zresztą znam już siebie na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że kiedy jakaś seria mnie wciągnie, rozsądne postanowienia można spokojnie odłożyć na później. Tym sposobem na mój czytelniczy stolik trafił „Je2bnik”, a ja ponownie znalazłam się w świecie, w którym ludzie mają zdecydowanie więcej sekretów niż powodów do spokojnego snu.
Przyznam, że sam tytuł od początku mnie intrygował. „Je2bnik” brzmi osobliwie, trochę prowokacyjnie i właściwie nie wiadomo, czego się po nim spodziewać. Okładka z twarzą starszego mężczyzny również nie zapowiada przyjemnej, lekkiej historii. Agnieszka Peszek po raz kolejny sięga po mroczniejsze strony ludzkiej natury, a ja znów zaczęłam zastanawiać się, jak daleko można się posunąć, kiedy człowiek uwierzy, że ma prawo decydować o cudzym losie.
W poprzednich częściach szczególnie interesowało mnie to, w jaki sposób autorka pokazuje granicę między krzywdą, zemstą i sprawiedliwością. W „40. Raków” zastanawiałam się nad wpływem bolesnej przeszłości na dorosłe życie, a „3kąt” skłonił mnie do rozmyślań o lojalności i przyjaźni, która potrafi zamienić się w niebezpieczne zobowiązanie. Teraz wraca pytanie o odpowiedzialność za własne decyzje. Bo przecież niemal każdy człowiek potrafi znaleźć uzasadnienie dla swojego postępowania, nawet kiedy z boku widać wyraźnie, że przekroczył granicę, której przekraczać nie powinien.
Starszy aspirant Bartosz Bogucki ma tym razem naprawdę pełne ręce roboty. Kolejne sprawy, które trafiają na jego biurko, są coraz bardziej makabryczne. Ciało ułożone w przerażający sposób, książka wykorzystana jako element zbrodni, pusty basen zamieniony w miejsce, w którym rozgrywa się coś potwornego. Do tego dochodzi nowy partner, z którym współpraca nie układa się najlepiej, oraz zaginięcie komisarza Maksymiliana Obrębskiego. Bogucki próbuje więc rozwiązywać kolejne zagadki, a jednocześnie nie potrafi przestać myśleć o losie kolegi. Trudno się dziwić, że w pewnym momencie jego życie zawodowe zaczyna coraz mocniej odbijać się na prywatnym. Ja natomiast, zamiast spokojnie śledzić dochodzenie, tradycyjnie zaczęłam podejrzewać, że za wszystkim musi kryć się coś znacznie bardziej skomplikowanego.
Agnieszka Peszek po raz kolejny prowadzi historię kilkoma ścieżkami. Obok policyjnego śledztwa poznajemy Baśkę, kobietę zmagającą się z fibromialgią, oraz Alka, młodego człowieka naznaczonego trudnymi doświadczeniami. Dzięki temu kryminalna zagadka zyskuje psychologiczne tło, a czytelnik może przyjrzeć się ludziom, których życie dalekie jest od uporządkowanego i spokojnego. Szczególnie zainteresowało mnie to, jak różnie człowiek reaguje na cierpienie. Jednych trudne doświadczenia uczą wrażliwości na cudzą krzywdę, innych zamykają w świecie własnego bólu, a jeszcze inni zaczynają szukać winnych wszystkiego, co ich spotkało. Nie da się przecież przewidzieć ludzkich wyborów wyłącznie na podstawie przeszłości, choć czasem bardzo chcielibyśmy znaleźć takie proste wyjaśnienie.
Właśnie dlatego coraz bardziej lubię psychologiczną stronę książek Peszek. Oczywiście brutalne morderstwa, nieoczekiwane zwroty akcji i kolejne tajemnice skutecznie przyciągają uwagę, ale mnie interesuje przede wszystkim to, co dzieje się w głowach bohaterów. Skąd bierze się potrzeba kontrolowania innych? Dlaczego ktoś zaczyna wierzyć, że jego cierpienie jest większe i ważniejsze od cierpienia wszystkich dookoła? W którym momencie chęć naprawienia wyrządzonej krzywdy zamienia się w pragnienie zadawania bólu? Autorka nie daje łatwych odpowiedzi, za to pokazuje ludzi, których nie sposób oceniać wyłącznie na podstawie pierwszego wrażenia.
Przyznam jednak, że „Je2bnik” momentami wystawiał moją wyobraźnię na ciężką próbę. Peszek zdecydowanie nie należy do autorek, które oszczędzają czytelnikom drastycznych szczegółów. Niektóre sceny są naprawdę mocne i nawet ja, przyzwyczajona przecież do kryminałów, zastanawiałam się, skąd ona bierze takie pomysły. Mam nadzieję, że wyłącznie z wyobraźni, bo inaczej zacznę się trochę obawiać tej mojej polskiej Freidy. Na szczęście brutalność nie jest jedynym sposobem budowania napięcia. Dużą rolę odgrywają niedopowiedzenia, zmieniające się perspektywy i informacje, które początkowo wydają się mało istotne, a później nabierają zupełnie innego znaczenia.
Podobało mi się również to, że losy Boguckiego nie zostały sprowadzone wyłącznie do kolejnych policyjnych czynności. Zaginięcie Obrębskiego jest dla niego czymś osobistym, a nie tylko następną sprawą do rozwiązania. Widać, jak niepewność, bezsilność i brak odpowiedzi potrafią stopniowo odbierać człowiekowi spokój. Czasami przecież najtrudniejsze nie jest poznanie bolesnej prawdy, ale życie w ciągłym zawieszeniu, kiedy nie wiadomo, czy jeszcze można mieć nadzieję. Ten wątek sprawił, że znacznie mocniej zaangażowałam się w losy bohaterów i naprawdę chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej.
Nie będę udawała, że wszystkie wydarzenia przyjęłam bez mrugnięcia okiem. Przy tak rozbudowanej i momentami bardzo brutalnej fabule zdarzają się rozwiązania, które wymagają od czytelnika sporej wyrozumiałości. Bywało też, że miałam ochotę szybciej poznać odpowiedzi, zamiast śledzić kolejny poboczny wątek. Tyle że ostatecznie najważniejsze było dla mnie to, że książka nie pozwalała mi o sobie zapomnieć. Kiedy już wydawało mi się, że zaczynam rozumieć, dokąd zmierza historia, pojawiały się nowe informacje i całą układankę trzeba było przemyśleć jeszcze raz. A zakończenie zdecydowanie wynagradza cierpliwość.
Po trzech tomach serii „Ona” widzę, że Agnieszka Peszek coraz śmielej łączy klasyczny kryminał z thrillerem psychologicznym. Nie ogranicza się do samego poszukiwania mordercy, lecz pokazuje, jak skomplikowane bywają ludzkie motywacje i jak trudno czasami oddzielić ofiarę od sprawcy, szczególnie kiedy w grę wchodzą dawne krzywdy, samotność i potrzeba odzyskania kontroli nad własnym życiem. To nie znaczy, że każdą decyzję bohaterów można usprawiedliwić. Wręcz przeciwnie. Im więcej o nich wiemy, tym wyraźniej widać, że nawet najbardziej bolesna przeszłość nie zwalnia człowieka z odpowiedzialności za to, co robi innym.
Czy warto przeczytać „Je2bnik”? Moim zdaniem zdecydowanie tak, pod warunkiem że nie przeszkadzają Wam brutalne sceny i naprawdę mroczna tematyka. To mocna, wielowątkowa historia, w której kryminalne zagadki przeplatają się z problemami bohaterów, a napięcie utrzymuje się niemal do samego końca. Chociaż każda część serii opowiada odrębną historię, nadal uważam, że najlepiej czytać je po kolei. Dzięki temu znacznie łatwiej zrozumieć relacje między postaciami i emocje towarzyszące wydarzeniom.
A ja? Po zamknięciu „Je2bnika” uświadomiłam sobie, że mam już za sobą wszystkie cztery tomy serii „Ona”. Co ciekawe, „Numer 1” przeczytałam kilka miesięcy temu, zanim jeszcze poznałam wcześniejsze części. Teraz, kiedy znam już całą historię, mam ochotę wrócić do tamtej książki i sprawdzić, czy spojrzałabym na nią inaczej. Jedno jest pewne: Agnieszka Peszek na dobre zadomowiła się na mojej liście ulubionych autorek, a ja z przyjemnością będę wypatrywać jej kolejnych książek. I pomyśleć, że kiedyś obiecywałam sobie ograniczyć liczbę kryminałów na półkach. Na szczęście nigdzie nie zapisałam tej obietnicy, więc mogę spokojnie udawać, że nigdy jej nie było.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)