Jesienny słoik do kuchni

Jesienią bardzo lubię rzeczy, które są jednocześnie ładne i mają jakieś konkretne zastosowanie. Dekoracje dekoracjami, ale jeśli coś może jeszcze wylądować na talerzu, to od razu ma u mnie kilka punktów więcej. Tym razem powstał więc słoik, który najpierw dobrze wygląda na kuchennej półce, a później spokojnie można go zjeść, albo sprezentować komuś do zjedzenia. To chyba jeden z bardziej praktycznych rodzajów jesiennego tworzenia.

Do dużego, czystego i zupełnie suchego słoika wsypuję warstwami płatki owsiane, posiekane orzechy, pestki dyni albo słonecznika, trochę suszonego jabłka i odrobinę cynamonu. Można dodać także kilka migdałów, wiórki kokosowe, chia albo niewielką ilość suszonej żurawiny. Tutaj nie ma jednej obowiązkowej wersji. Najważniejsze, żeby składniki były suche i takie, które rzeczywiście później zjemy, bo tworzenie dekoracyjnego słoika z produktami, których nikt w domu nie lubi, byłoby jednak trochę sztuką dla sztuki.

Najlepiej wygląda wtedy, kiedy składniki układam warstwami. Na dół płatki, potem pestki, orzechy, suszone jabłko, znowu trochę płatków i na koniec cynamon. Nie trzeba niczego układać z linijką, ale warto wsypywać wszystko powoli, żeby warstwy były widoczne. Przy okazji powstaje coś, co wygląda zdecydowanie bardziej efektownie, niż wskazywałaby na to ilość pracy. To jeden z tych projektów, przy których można sprawiać wrażenie, że spędziło się pół dnia w kuchni, choć tak naprawdę najwięcej czasu zajęło znalezienie odpowiednio dużego słoika.

Taka mieszanka może później zostać owsianką. Wystarczy przesypać porcję do miseczki, zalać mlekiem albo napojem roślinnym i ugotować lub zostawić na noc w lodówce. Można też podprażyć ją na suchej patelni albo w piekarniku i zrobić z niej prostą granolę. Jeśli przygotowuję wersję właśnie z myślą o granoli, dodaję później osobno trochę masła, oleju albo innego tłuszczu i coś do lekkiego posłodzenia, jeśli mam na to ochotę. U mnie może to być erytrytol albo po prostu więcej suszonego jabłka.

Najbardziej podoba mi się jednak wersja prezentowa. Duży słoik, kawałek sznurka, niewielka papierowa zawieszka i gotowe. Można dopisać na niej, że w środku jest mieszanka do owsianki albo granoli oraz podać krótki sposób przygotowania. Jeśli używamy orzechów, dobrze też zaznaczyć ich obecność, szczególnie kiedy słoik trafia do kogoś spoza domu.

To jeden z tych prezentów, przy których nie trzeba się zastanawiać, czy obdarowana osoba znajdzie dla niego miejsce na półce. Tutaj miejsce zwolni się samo, najlepiej podczas któregoś chłodnego poranka. A słoik później można wykorzystać ponownie, więc właściwie nic się nie marnuje.

Lubię takie jesienne pomysły coraz bardziej. Kilka zwykłych składników, trochę porządku w warstwach i powstaje coś, co dobrze wygląda, smakuje i jeszcze można komuś podarować. A jeśli podczas przygotowywania okaże się, że jeden słoik został dla mnie, to przecież trudno. Trzeba mieć pewność, że przepis nadaje się na prezent.

Komentarze