Zimowe bingo - czyli jak na chwilę zostać dzieckiem

Gdzieś w Internecie mignęło mi ostatnio zimowe bingo. Taka plansza z prostymi zadaniami: coś zobaczyć, coś zrobić, coś poczuć. Niby nic wielkiego. A jednak zatrzymałam się przy tym na dłużej. Bo nagle przypomniało mi się, jak to było być dzieckiem. Kiedy zima nie była problemem logistycznym, tylko przygodą. Kiedy śnieg oznaczał radość, a nie odśnieżanie. Kiedy zwykłe rzeczy wystarczały, żeby dzień był „udany”. Zimowe bingo nie jest po to, żeby coś zaliczać. Nie ma punktów, nagród ani presji. Jest raczej zaproszeniem, żeby zauważyć zimę, a nie tylko ją przetrwać. Bo dorosłość często robi nam z życia listę zadań. A bingo robi coś odwrotnego - zamienia codzienność w zabawę.

I nagle wyjście na spacer staje się „odhaczaniem pola”, gorąca herbata ma smak zwycięstwa, a śnieg skrzypiący pod butami jest „zadaniem wykonanym”.

Po co to wszystko?

Po to, żeby poczuć lekkość, której zimą tak łatwo nam brakuje. Po to, żeby dać sobie zgodę na drobne radości bez tłumaczenia się, że „to głupie” albo „dziecinne”. Po to, żeby przypomnieć sobie, że przyjemność nie musi być zasłużona.

Zimowe bingo daje coś jeszcze: uważność. Zmusza do patrzenia. Do bycia tu i teraz. Do zauważania rzeczy, które normalnie by nam umknęły.

A jakie zadania mogłyby się w nim znaleźć? Na przykład takie:

  • wypić herbatę z ulubionego kubka,
  • posłuchać ciszy po opadach śniegu,
  • zrobić ślad aniołka na śniegu (tak, nawet dorosłym wolno),
  • zobaczyć zachód słońca zimą,
  • wyjść na spacer bez celu,
  • zapalić świecę w środku dnia,
  • założyć najcieplejszy sweter i nie mieć z tego wyrzutów,
  • zrobić coś tylko dlatego, że sprawia przyjemność.
Nic spektakularnego. A jednak wystarczająco.

Zimowe bingo nie zmienia życia. Ale zmienia nastawienie. Zamiast „muszę przetrwać zimę” pojawia się: „ciekawe, co dziś wpadnie do mojego bingo”. I może właśnie o to chodzi. Żeby czasem nie być taką bardzo dorosłą. Żeby pozwolić sobie na radość bez powodu. Żeby choć na chwilę poczuć się jak dziecko, które cieszy się zimą, a nie ją analizuje. Ja chyba spróbuję. Nie dla wyniku. Dla tej iskry, która przypomina, że życie może być też zabawą.

Jeśli masz ochotę, możesz skorzystać z tej karty. Bez presji, bez odhaczania - tak, jak Ci będzie dobrze.

Komentarze