Styczeń w journalu – nowy rok bez pośpiechu

Nowy rok lubi hałas. Listy postanowień, wielkie słowa, szybkie decyzje i to ciche poczucie, że już powinnam coś zmieniać. A ja coraz częściej myślę, że styczeń wcale nie jest od startowania z biegu. On jest od oswajania nowego. Dlatego właśnie journaling w styczniu ma dla mnie szczególną moc. Nie po to, żeby planować idealne życie. Nie po to, żeby się poprawiać. Ale po to, żeby posłuchać siebie - po roku, który był jaki był, i przed rokiem, który jeszcze niczego nie wymaga. Zapisane myśli porządkują głowę. Jedno zdanie potrafi zdjąć napięcie. Jedna strona w zeszycie bywa cenniejsza niż dziesięć ambitnych celów. Poniżej zostawiam tematy na każdy dzień stycznia. Nie traktuj ich jak obowiązku. Potraktuj je jak zaproszenie do rozmowy z samą sobą, spokojnej, szczerej i bez ocen.


Tematy do journalingu na styczeń
  1. Nowy rok - z czym wchodzę, a czego już nie niosę.

  2. Cisza po świętach - co we mnie wybrzmiewa.

  3. Zimowy poranek - jak naprawdę zaczynam dzień.

  4. Moje tempo - czy pozwalam sobie na wolniej.

  5. Jedno słowo na rok - jakie chcę mieć przy sobie.

  6. Czego już nie muszę - ulga w odpuszczaniu.

  7. Dom zimą - gdzie czuję się bezpiecznie.

  8. Zmęczenie - co mi mówi, gdy go nie zagłuszam.

  9. Mała radość dnia - taka zupełnie niepozorna.

  10. Nowy początek - czym on dla mnie naprawdę jest.

  11. Ciało w styczniu - czego dziś potrzebuje.

  12. Cisza - czy potrafię w niej pobyć.

  13. Wdzięczność bez fanfar - trzy zwyczajne rzeczy.

  14. Moje granice - gdzie chcę je postawić łagodniej.

  15. Zima w środku mnie - co jest w uśpieniu.

  16. Lęki nowego roku - zapisane tracą moc.

  17. Oczekiwania - które są moje, a które cudze.

  18. Dzień bez planu - jak się w nim czuję.

  19. Mały sukces - taki, który często pomijam.

  20. Relacje - gdzie chcę więcej ciepła.

  21. Zatrzymanie - co się dzieje, gdy nie przyspieszam.

  22. Moje „teraz” - bez poprawiania.

  23. Nadzieja - cicha, ale obecna.

  24. Co mnie karmi - duchowo, emocjonalnie.

  25. Zgoda na siebie - w jakim miejscu dziś jestem.

  26. Początek bez presji - jak może wyglądać.

  27. Wdzięczność za drogę - nie tylko za cel.

  28. Czego chcę się uczyć - nie dla wyników, dla siebie.

  29. Zaufanie - do życia, do Boga, do procesu.

  30. Styczeń - co mi już pokazał.

  31. Intencja - z czym chcę iść dalej.

Styczeń nie musi być idealny. Nie musi być produktywny, głośny ani ambitny. Może być prawdziwy. Journaling w tym czasie jest jak rozmowa przy stole, przy którym nikt się nie spieszy. Zadajesz pytanie. Słuchasz odpowiedzi. I pozwalasz sobie być dokładnie tam, gdzie jesteś. Jeśli zapiszesz w styczniu choć kilka stron - to już wystarczy. Bo nowy rok nie zaczyna się od planu. Zaczyna się od uważności.

Komentarze