"Topniejące serce" - Joanna Tekieli o tym, że nie wszystko topnieje od razu
Zimowe wyzwanie czytelnicze trwa u mnie dalej. Czytam książki świąteczno-zimowe aż do 2 lutego, trochę na przekór kalendarzowi, a trochę dlatego, że styczeń nadal domaga się ciepłych historii. Takich, które nie pędzą, nie hałasują, tylko pozwalają na spokojne bycie tu i teraz. Topniejące serce Joanny Tekieli idealnie wpisuje się w ten czas. To książka, która nie obiecuje spektakularnych zwrotów akcji. Zamiast tego opowiada o emocjach, które zmieniają się powoli. Jak lód wystawiony na słońce nie znika od razu, ale dzień po dniu traci swoją twardość. I właśnie ta powolność najbardziej mnie tu ujęła.
Czytając, miałam wrażenie, że autorka bardzo dobrze rozumie ludzi zmęczonych. Takich, którzy niekoniecznie potrzebują wielkich deklaracji, tylko zwykłej obecności, rozmowy, gestu. Bohaterowie tej historii nie są idealni. Mają swoje zahamowania, lęki i doświadczenia, które sprawiły, że serce najpierw zamarzło, zanim zaczęło topnieć. To opowieść o tym, że bliskość nie zawsze przychodzi z hukiem. Czasem pojawia się cicho, niepewnie, trochę nieporadnie. I że zaufanie to proces, a nie decyzja podjęta w jednej chwili.
Podobało mi się to, że książka nie udaje, iż wszystko da się naprawić szybko i bezboleśnie. Jest w niej realizm emocjonalny, który sprawia, że czyta się ją spokojnie, bez presji „happy endu na już”. Raczej z myślą, że każdy ma swoje tempo i że to tempo warto uszanować.
Topniejące serce to dobra lektura na zimowy czas po świętach. Kiedy emocje już opadły, a codzienność wraca, ale nadal potrzebuje miękkości. To książka, która nie rozgrzewa gwałtownie, lecz stopniowo. I zostawia po sobie ciepło, które nie znika od razu po zamknięciu ostatniej strony.
W zimowym czytaniu coraz bardziej doceniam właśnie takie historie. Nienachalne. Spokojne. Takie, które nie próbują mnie zmienić, tylko delikatnie przypominają, że nawet najbardziej zmarznięte serce może kiedyś zacząć topnieć.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)