Miłość nie odchodzi

Są dni, które same proszą o ciszę. Nie o milczenie z pustki, ale o takie, w którym słowa ważą więcej niż zwykle. Dziś jest właśnie taki dzień.

Ktoś żegna Mamę. A razem z tym pożegnaniem przychodzi świadomość, że życie nieodwracalnie się zmienia. Nie nagle. Raczej cicho. Jakby coś w świecie przesunęło się o milimetr, a jednak na zawsze.

W takich chwilach nie chcę skupiać się na stracie. Chcę zatrzymać się przy miłości, która była i która wcale nie znika. Bo relacje nie kończą się wraz z ostatnim pożegnaniem. One po prostu przechodzą w inną formę.

Miłość zostaje w pamięci. W gestach, które wracają po latach. W zdaniach, które nagle słyszymy w swojej głowie i wiemy dokładnie, czyj to głos. W wartościach, które ktoś nam zostawił, często nie mówiąc o nich ani słowa.

Wierzę z całego serca, że śmierć nie ma ostatniego słowa. Że nie zamyka, a raczej przenosi. Że to, co dobre, czułe i prawdziwe, nie kończy się tylko zmienia sposób bycia blisko.

Dziś jadę na pożegnanie z wdzięcznością. Za życie, które było darem. Za miłość, która nie potrzebuje obecności, by trwać. Za nadzieję, że nawet w najtrudniejszych chwilach można odnaleźć światło.

Bo miłość nie odchodzi. Ona zostaje - w sercu, w pamięci, w tym, kim się dzięki niej staliśmy. I to jest myśl, która dziś niesie mnie najdalej. 

Z dedykacją dla F

Komentarze