Nie wszystko trzeba naprawiać
Są relacje, które potrzebują ciszy, a nie rozmowy. Są uczucia, które chcą być przeżyte, a nie wytłumaczone. Są stany, które same mijają, jeśli nie próbuję ich przyspieszyć ani wypchnąć z siebie na siłę. Są rzeczy, które potrzebują czasu, a nie interwencji. Są sprawy, które same się układają, jeśli się im nie przeszkadza. I są momenty, w których najlepszym wyborem jest zostawienie wszystkiego w spokoju - nie z obojętności, ale z uważności.
To nie jest rezygnacja. To nie jest poddanie się. To jest zaufanie. Do siebie, że poradzę sobie także wtedy, gdy nie robię nic spektakularnego. Do procesu, że życie ma swoje tempo i nie zawsze potrzebuje mojej kontroli. Do życia, które czasem wie lepiej, niż my byśmy chciały.
Coraz częściej wybieram nienaprawianie. Nie dlatego, że mi nie zależy. Ale dlatego, że zależy mi mądrzej. I w tym wyborze jest dużo więcej pokoju niż w ciągłym działaniu, niż w poprawianiu wszystkiego na siłę, niż w przekonaniu, że jeśli czegoś nie ruszę, to coś stracę.
Czasem największą zmianą jest właśnie to, że pozwalam rzeczom być takimi, jakie są. I sobie też.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)