To, co mnie rozgrzewa – niekoniecznie herbata

Zima sprawia, że zaczynam uważniej patrzeć na drobiazgi. Na to, co mnie zatrzymuje. Co daje poczucie ciepła, nawet wtedy, gdy za oknem zimno i szaro. Herbata jest jednym z tych rytuałów. Ale nie jedynym. Bo z czasem odkryłam, że najbardziej rozgrzewają mnie rzeczy, których nie da się zmierzyć temperaturą. Oczywiście, herbata pomaga. Nie będę udawać bohaterki. Ale to nie ona trzyma mnie w pionie, kiedy za oknem szaro, a dzień zaczyna się bez entuzjazmu. Mnie rozgrzewają rzeczy mniej oczywiste.

Rozgrzewa mnie światło zapalone wcześniej, zanim zrobi się naprawdę ciemno. Takie małe oszustwo wobec zimy: „nie, nie będę czekać aż mnie zmęczysz”.

Rozgrzewa mnie cisza. Nie ta wielka, filozoficzna. Ta zwyczajna. Kiedy nikt nic ode mnie nie chce, a ja nie muszę niczego udowadniać.

Rozgrzewa mnie śmiech, który pojawia się znienacka. Nie na zawołanie. Nie z planu. Taki, który przychodzi w środku zwyczajnego dnia i przypomina, że życie nadal potrafi być lekkie.

Rozgrzewa mnie myśl, że nie wszystko muszę ogarniać. Że mogę dziś zrobić mniej. Że mogę być wolniejsza. Że świat się od tego nie zawali, a ja wręcz przeciwnie - trochę się poskładam.

Rozgrzewają mnie też ludzie. Ci „zimowi”. Którzy nie potrzebują planów, atrakcji i fajerwerków.
Wystarczy im rozmowa, herbata (no dobrze, tu jednak wraca), i zwykłe „jak się masz?” zadane bez pośpiechu.

I jeszcze jedno mnie rozgrzewa. Tak po cichu, wieczorami. Filmiki na YouTube z ośnieżonymi ulicami, światłem w oknach i lekkim jazzem w tle. Nic się tam nie dzieje, a jednak dzieje się wszystko - spokój, ciepło i takie poczucie, że świat na chwilę przestaje się spieszyć.

I w końcu rozgrzewa mnie zgoda na to, że zima nie jest porą na błyszczenie. Jest porą na bycie. Na trwanie. Na rozgrzewanie się od środka.

Może dlatego przestałam szukać jednej rzeczy, która mnie uratuje przed chłodem. Bo ciepło nie zawsze przychodzi spektakularnie. Często przychodzi po cichu. W drobiazgach. W wyborach. W decyzji, żeby dziś być dla siebie trochę łagodniejszą.

A herbata? Niech sobie będzie. Ale niech nie bierze całej zasługi.

Komentarze