Pięć minut na ławce
Wyszłam tylko na krótki spacer. Taki bez celu. Bez liczenia kroków, bez planowania trasy i bez przekonania, że koniecznie muszę wrócić z poczuciem dobrze wykorzystanego czasu. Po prostu zamknęłam drzwi i poszłam przed siebie. Po kilku minutach zobaczyłam pustą ławkę. Pewnie mijałam ją już dziesiątki razy, ale tego dnia wyglądała jakoś wyjątkowo zachęcająco. Usiadłam z myślą, że dam sobie pięć minut. Dosłownie pięć. Przecież w domu czekało jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. I wtedy wydarzyło się... właściwie nic.

Ja chyba nigdy nie siedziałam aby siedzieć. To okropna strata dla mnie czasu.
OdpowiedzUsuńMyślę, że jest nas więcej takich osób. Mój wewnętrzny "muszę coś robić" też długo nie pozwalał mi usiąść bez powodu. Teraz od czasu do czasu udaje mi się go przechytrzyć :)
Usuń