Nie wszystko, co straciłam, było dla mnie dobre
Jest takie uczucie, które pojawia się zaraz po tym, gdy coś się kończy. Przez chwilę człowiek chodzi po domu trochę wolniej niż zwykle, odruchowo wraca myślami do tego, co jeszcze wczoraj wydawało się oczywiste, i łapie się na tym, że wciąż próbuje poukładać sobie w głowie pytanie: „Dlaczego?”. Nieważne, czy chodzi o relację, pracę, jakieś miejsce czy plany, które rozsypały się szybciej, niż zdążyły się spełnić. Strata prawie zawsze najpierw boli. I chyba dlatego tak trudno uwierzyć, że kiedyś można spojrzeć na nią z wdzięcznością.
Kiedyś wydawało mi się, że jeśli coś tracę, to znaczy, że przegrałam. Długo nosiłam w sobie przekonanie, że trzeba walczyć do końca, ratować każdą znajomość, kurczowo trzymać się tego, co znane, nawet jeśli od dawna przestało cieszyć. Człowiek przyzwyczaja się przecież nie tylko do dobrych rzeczy. Przyzwyczaja się również do zmęczenia, do rozczarowań, do codzienności, która z każdym dniem zabiera po trochu spokój. Co ciekawe, często zauważamy to dopiero wtedy, kiedy tego wszystkiego już nie ma.
Ostatnio porządkowałam jedną z szafek i trafiłam na kubek, którego kiedyś używałam niemal codziennie. Pamiętałam, że bardzo go lubiłam, więc przez chwilę próbowałam sobie przypomnieć, dlaczego właściwie przestałam po niego sięgać. I nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi. Stał tam od miesięcy, może nawet od lat, a ja żyłam zupełnie normalnie, nawet nie zauważając jego braku. Pomyślałam wtedy, że z niektórymi sprawami w życiu jest dokładnie tak samo. Kiedy coś odchodzi, wydaje nam się, że już zawsze będziemy odczuwać pustkę. Tymczasem życie, zupełnie po cichu, urządza się na nowo.
Najbardziej zaskakuje mnie to, że wiele rzeczy, których kiedyś nie chciałam stracić, dzisiaj wspominam z ogromnym spokojem. Nie dlatego, że były nieważne. Były ważne i właśnie dlatego ich koniec tak bolał. Z perspektywy czasu widzę jednak, ile kosztowało mnie ich nieustanne podtrzymywanie. Ile energii pochłaniały relacje, w których ciągle trzeba było coś udowadniać. Ile sił odbierały miejsca, do których chodziłam bardziej z poczucia obowiązku niż z radości. Jak bardzo bałam się zamknąć pewne drzwi tylko dlatego, że nie wiedziałam, co znajduje się po drugiej stronie.
Dzisiaj myślę, że nie każda strata jest czymś, co nam życie odbiera. Czasem jest czymś, od czego nas uwalnia. Tylko trudno to dostrzec w chwili, kiedy wszystko jeszcze jest świeże. Wtedy widzimy jedynie to, czego już nie mamy. Dopiero po miesiącach, a czasem po latach, przychodzi taka zwyczajna chwila. Budzisz się rano, robisz kawę, wyglądasz przez okno i nagle orientujesz się, że od bardzo dawna nie wracałaś myślami do tego, co kiedyś wydawało się końcem świata. Nie dlatego, że zapomniałaś. Po prostu przestałaś za tym tęsknić.
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że życie ma więcej mądrości niż my sami. My kurczowo trzymamy się tego, co znamy, ono czasem delikatnie rozluźnia nasz uścisk. W pierwszej chwili mamy do niego żal, buntujemy się i pytamy, dlaczego właśnie teraz. Dopiero później odkrywamy, że w miejscu, które wydawało się pustką, powoli zaczęło pojawiać się coś nowego. Spokój. Oddech. Lekkość. Może nawet odrobina odwagi, której wcześniej nie mieliśmy.
Nie umiem już powiedzieć, że cieszę się z każdej straty. Byłoby to nieprawdziwe. Są takie, które zostawiają ślad na całe życie i których nigdy nie przestaniemy opłakiwać. Ale są też takie, które dopiero po czasie pokazują swoje prawdziwe znaczenie. Dziś wiem, że nie wszystko, co odeszło z mojego życia, było dla mnie dobre. Niektóre rzeczy zabierały więcej, niż dawały, tylko ja zbyt długo nie chciałam tego zauważyć.
I chyba właśnie dlatego, kiedy dziś coś się kończy, zamiast od razu pytać: „Dlaczego mnie to spotkało?”, próbuję zostawić sobie odrobinę miejsca na inną myśl. Może jeszcze tego nie rozumiem. Może jeszcze boli. Ale może za jakiś czas spojrzę na tę chwilę i pomyślę, że nie była końcem. Była początkiem życia, w którym jest po prostu więcej miejsca na mnie.
A Ty? Czy zdarzyło Ci się kiedyś zrozumieć dopiero po latach, że coś, co wydawało się wielką stratą, tak naprawdę stało się cichym początkiem czegoś dobrego?

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)