Dekoracja za kilka złotych, a cieszy jak prezent
Lubię rzeczy, które nie udają niczego. Nie błyszczą na sklepowych półkach, nie kosztują fortuny i nie trafiają na listy najmodniejszych dodatków sezonu. A mimo to potrafią sprawić, że w domu robi się jakoś... milej. Czasem wystarczy gałązka przyniesiona ze spaceru. Albo pusty słoik, który jeszcze wczoraj miał wylądować w szkle. Od kiedy przestałam wierzyć, że piękne wnętrze trzeba urządzać dużym kosztem, zaczęłam dostrzegać, ile rzeczy już mam pod ręką. I, co ciekawe, to właśnie one najczęściej przyciągają mój wzrok.
Zwykły słoik zawiązany lnianym sznurkiem nagle staje się wazonem. Kilka polnych kwiatów albo gałązek bzu wystarczy, żeby cały parapet nabrał życia. Kawałek materiału, który został po szyciu, zamienia się w serwetkę pod świecę. Papier pakowy, trochę jutowego sznurka i stary słoiczek tworzą dekorację, której nie znajdzie się w żadnym sklepie.
Najbardziej lubię to, że nie ma w tym żadnej presji. Nie zastanawiam się, czy pasuje do aktualnych trendów ani czy ktoś uzna ją za wystarczająco elegancką. Robię to dla siebie. Bo lubię, kiedy dom opowiada o ludziach, którzy w nim mieszkają, a nie o katalogach wnętrzarskich.
Myślę, że właśnie dlatego tak bardzo podobają mi się rzeczy z duszą. Te, które mają swoją historię. Drewniana deska po babci zamiast designerskiej tacy. Stara butelka zamieniona w świecznik. Filiżanka, która nie pasuje do kompletu, ale ma ulubiony kształt.
Kiedyś wydawało mi się, że żeby coś zmienić w domu, trzeba zrobić wielkie przemeblowanie albo wydać sporo pieniędzy. Dziś wiem, że często wystarczy przesunąć kilka przedmiotów, zapalić świecę, postawić na stole gałązkę z ogrodu i otworzyć okno.
To drobiazgi tworzą atmosferę. Nie metki. Nie ceny. Nie liczba dekoracji. Może właśnie dlatego najbardziej cieszą mnie te najmniejsze zmiany. Takie, które powstają z tego, co już mam. Są trochę nieidealne, czasem nawet krzywe, ale dzięki temu wydają się prawdziwe.
I chyba o to chodzi. Żeby dom nie wyglądał jak wystawa sklepu. Tylko jak miejsce, do którego z przyjemnością się wraca. A Ty? Jaką najprostszą dekorację zrobiłaś kiedyś z rzeczy, które miałaś już w domu?

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)