Nie dlatego, że lubię moknąć, ale dlatego, że uwielbiam ten zapach. Trudno go z czymkolwiek pomylić. Pachnie ziemią, latem i czymś zupełnie nowym. Mam wrażenie, że nawet mieszkanie oddycha głębiej, kiedy wpada do niego to wilgotne powietrze. Może dlatego tak lubię chwilę przed deszczem, że niczego nie udaje. Nie próbuje być słoneczna ani pogodna. Nie obiecuje idealnego dnia. Po prostu przypomina, że w życiu wszystko się zmienia. Jeszcze przed chwilą świeciło słońce, a teraz zbierają się chmury. Za godzinę znowu może być błękitne niebo.
Coraz częściej myślę, że my, ludzie, moglibyśmy się od pogody wiele nauczyć. Kiedy przychodzi trudniejszy dzień, od razu próbujemy go przegonić. Szukamy sposobu, żeby było jak dawniej, jakby gorszy nastrój oznaczał, że coś jest z nami nie tak. A przecież nawet lato nie składa się wyłącznie ze słońca. Czasem trzeba pozwolić chmurom zrobić swoje. One też są częścią krajobrazu.
Kiedy byłam dzieckiem, przed każdym większym deszczem babcia wychodziła na chwilę przed dom. Patrzyła w niebo i mówiła: „Będzie lało.” Do dziś nie wiem, skąd to wiedziała. Może po chmurach, może po powietrzu, a może po prostu miała w sobie tę niezwykłą uważność, której nam dziś trochę brakuje. My częściej sprawdzamy prognozę w telefonie niż patrzymy w niebo. A ono naprawdę potrafi wiele opowiedzieć.
Lubię obserwować ludzi tuż przed pierwszymi kroplami. Jedni przyspieszają kroku, inni nerwowo szukają parasola, ktoś próbuje zdążyć do samochodu, a ktoś inny macha ręką i idzie dalej, jakby kilka kropel deszczu nie mogło zepsuć mu dnia. Chyba z wiekiem coraz bardziej przypominam tę ostatnią osobę. Bo nie każdy deszcz trzeba traktować jak katastrofę. Niektóre przychodzą tylko po to, żeby odświeżyć powietrze. Może z naszym życiem jest podobnie.
Nie każda zmiana oznacza koniec czegoś dobrego. Czasem jest po prostu początkiem czegoś nowego, choć na początku trudno to dostrzec. Dlatego coraz częściej, zamiast narzekać na ciemne chmury, zatrzymuję się na chwilę i patrzę w niebo. Na tę krótką ciszę. Na świat, który czeka. Bo właśnie w tej chwili przed deszczem jest coś niezwykle pięknego. Nie dlatego, że jest idealna. Dlatego, że przypomina, iż po każdej burzy powietrze pachnie trochę bardziej świeżo.
A Ty? Lubisz moment tuż przed deszczem, czy od razu uciekasz, gdy tylko na niebie pojawiają się ciemne chmury?
Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)