Obsesor — Agnieszka Peszek (ebook) o tym, jak cienka potrafi być granica między zainteresowaniem a obsesją

Niektóre historie zaczynają się niewinnie. Od spojrzenia, od ciekawości, od czegoś, co wydaje się zupełnie niegroźne. A potem powoli zaczyna się przesuwać granica. Obsesor Agnieszki Peszek to właśnie taka opowieść — o tym, jak łatwo przekroczyć moment, w którym coś przestaje być „normalne”, a zaczyna być… niepokojące.

Czytałam ten ebook z poczuciem, że to historia, która nie musi się spieszyć. Ona raczej powoli wciąga w świat emocji, które z czasem robią się coraz bardziej intensywne. I coraz mniej komfortowe.

Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta książka pokazuje mechanizm obsesji nie jako coś nagłego, tylko jako proces. Coś, co narasta, rozwija się, często niezauważenie. I w pewnym momencie jest już za późno, żeby się zatrzymać. To jest właśnie ten moment, kiedy czytelnik zaczyna czuć lekki niepokój. Nie dlatego, że coś się wydarzyło. Tylko dlatego, że czuje, dokąd to wszystko zmierza.

Bardzo lubię takie historie kiedy napięcie nie wynika tylko z fabuły, ale z psychiki bohaterów. Z ich decyzji, z emocji, z tego, co dzieje się „w środku”.

Ebookowo czytało się bardzo dobrze. To jedna z tych książek, które „klikają się same”, rozdział za rozdziałem, trochę za szybko, trochę za bardzo wciągająco. Ale to nie jest lekka historia. Zostawia z myślą, że obsesja nie zawsze wygląda tak, jak sobie wyobrażamy. Czasem przychodzi cicho. I zostaje na dłużej, niż powinna.

Po skończeniu miałam w głowie jedno: że najgroźniejsze rzeczy nie zawsze zaczynają się od czegoś dużego. Czasem od bardzo małego „jeszcze tylko sprawdzę”. I właśnie to w tej książce działa najmocniej.

Komentarze