Śmierć na pływalni — Paweł Pollak (audiobook) o tym, że nawet najbardziej zwyczajne miejsca mogą skrywać coś więcej

Pływalnia kojarzy się raczej spokojnie. Z ruchem, wodą, powtarzalnością. Z miejscem, w którym wszystko ma swój rytm i porządek. I może właśnie dlatego ta historia działa. Śmierć na pływalni Pawła Pollaka zaczyna się w przestrzeni, która wydaje się dobrze znana. Oswojona. Taka, do której nie przypisujemy niepokoju. A potem nagle okazuje się, że nawet tam może wydarzyć się coś, co burzy ten spokój.

Słuchając, miałam wrażenie, że to nie jest historia oparta tylko na samej zagadce. Owszem, jest napięcie, jest śledztwo, ale równie ważne jest to, jak stopniowo zmienia się odbiór miejsca i ludzi. Bo przecież najłatwiej jest uwierzyć, że „tu wszystko jest w porządku”. Do momentu, kiedy przestaje być.

Audiobook dobrze się prowadzi - historia płynie spokojnie, bez zbędnego pośpiechu, ale na tyle angażująco, że trudno ją zostawić w połowie. To jeden z tych tytułów, które dobrze sprawdzają się w codziennym słuchaniu - w drodze, przy obowiązkach - a jednocześnie potrafią zatrzymać uwagę na dłużej.

Dużym plusem jest też głos Filipa Kosiora. Spokojny, wyważony, nieprzesadzony. Taki, który nie wybija z historii, tylko ją podkreśla. I chyba właśnie to najbardziej zostaje po tym audiobooku: że nie zawsze potrzebujemy niezwykłych miejsc, żeby wydarzyło się coś niepokojącego. Czasem wystarczy zwykła przestrzeń. I coś, co nagle przestaje być takie oczywiste, jak się wydawało.

To dobra historia dla tych, którzy lubią kryminały osadzone blisko codzienności. Takie, które nie uciekają w przesadę, tylko pokazują, że napięcie może być bardzo… zwyczajne. A przez to jeszcze bardziej odczuwalne 

Komentarze