Co się we mnie budzi? – nowe myśli, potrzeby, marzenia
Są takie momenty w roku, kiedy coś zaczyna się ruszać. Jeszcze nie widać zmian na pierwszy rzut oka, ale w środku pojawia się lekki ruch. Jakby coś się budziło po długim śnie. Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że pojawiają się we mnie nowe myśli. Nie są jeszcze planem. Nie są decyzją. Raczej delikatnym pytaniem: a może…?
Może coś zmienić. Może czegoś spróbować. Może odpuścić to, co już dawno przestało mnie cieszyć. Wraz z tymi myślami budzą się też potrzeby, których wcześniej nie umiałam nazwać. Potrzeba większego spokoju. Mniejszej presji. Więcej czasu dla rzeczy, które nie muszą być „produktywne”, żeby były ważne. Potrzeba bycia bliżej siebie. Słuchania tego cichego głosu, który często zagłusza codzienny pośpiech.
Czasem budzą się też marzenia. Nie te wielkie, spektakularne. Bardziej zwyczajne. O miejscu, w którym czuję się dobrze. O rozmowach, które zostawiają we mnie ciepło. O codzienności, która nie musi być idealna, żeby była dobra.
Z wiekiem widzę coraz wyraźniej, że takie budzenie się w środku jest ważne. Nie zawsze oznacza zmianę na zewnątrz. Czasem oznacza tylko większą uważność. Może właśnie teraz nie chodzi o to, żeby od razu coś zrobić. Może wystarczy zauważyć, co się we mnie pojawia. Nową myśl. Nową potrzebę. Nową nadzieję.
Bo wszystko, co naprawdę rośnie, zaczyna się od bardzo cichego początku. I może właśnie teraz jest ten moment, kiedy warto się zatrzymać i zapytać siebie: co we mnie zaczyna się budzić?

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)