Dzień Kobiet bez presji perfekcji
Jest coś, czego długo nie rozumiałam. My, kobiety, potrafimy być niesamowicie czułe dla innych. Pocieszyć. Wysłuchać. Powiedzieć: „nie przejmuj się, jesteś wystarczająca”. A potem patrzymy w lustro… i nagle ten sam język gdzieś znika. Bo włosy nie takie. Bo brzuch mógłby być mniejszy. Bo życie mogło potoczyć się trochę inaczej. Bo ktoś robi coś lepiej.
Przez lata myślałam, że trzeba być trochę bardziej idealną. Trochę bardziej ogarniętą. Trochę bardziej poukładaną. A potem przyszła dorosłość i powiedziała mi coś bardzo ważnego: idealne kobiety nie istnieją. Za to istnieją prawdziwe.
Takie, które czasem się spóźniają. Takie, które mają dzień, kiedy jedyną ambicją jest kawa i spokój. Takie, które nie wiedzą wszystkiego i wcale nie muszą.
Dziś coraz częściej myślę, że bycie kobietą to nie jest projekt do poprawy. To historia. Z doświadczeniami. Z błędami. Z siłą, która pojawia się dokładnie wtedy, kiedy trzeba. Czasem cichą. Czasem upartą. I może właśnie o to chodzi w Dniu Kobiet. Nie o perfekcję. Nie o bycie „naj”. Tylko o to, żeby powiedzieć sobie: jestem w porządku taka, jaka jestem. Z całym swoim życiem. Z drogą, którą przeszłam. Z marzeniami, które dopiero się budzą.
A jeśli dziś ktoś wręczy Ci kwiaty - przyjmij je z uśmiechem. Ale pamiętaj też o czymś ważnym. Najważniejszy bukiet to ten, który dajesz sobie sama: z czułości, szacunku i odrobiny poczucia humoru do własnego życia. Bo kobiety, które potrafią się do siebie uśmiechnąć, są naprawdę najpiękniejsze.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)