Numer 1 — Agnieszka Peszek o tym, jak łatwo pomylić siłę z potrzebą bycia ważną
Czytałam Numer 1 bez oczekiwań. A może z jednym — że będzie to thriller, który mnie wciągnie. Wciągnął. Ale nie tylko przez zagadkę. Bardziej przez emocje, które gdzieś pod spodem buzowały niemal od pierwszych stron. To książka o ludziach, którzy bardzo chcą być kimś. Widoczni. Docenieni. Niezastąpieni. Numer jeden. I właśnie ta potrzeba bycia „na szczycie” zaczęła mnie w tej historii interesować najbardziej. Bo czy numer jeden naprawdę oznacza wygraną?
W trakcie czytania nie skupiałam się tylko na tym, kto jest winny. Bardziej na tym, co doprowadza człowieka do granicy. Jak presja - ta z zewnątrz i ta, którą sami sobie nakładamy - potrafi wykrzywić rzeczywistość. Jak łatwo zatracić proporcje między ambicją a obsesją.
Agnieszka Peszek pisze dynamicznie, ale nie płytko. Pod warstwą thrillera jest coś więcej - napięcie psychologiczne, które nie wynika tylko z wydarzeń, ale z motywacji bohaterów. Z ich wewnętrznych pęknięć. Z lęku przed byciem niewystarczającym.
Czytałam i miałam momenty, w których myślałam: „To nie jest tylko historia o zbrodni. To historia o potrzebie znaczenia.”
Najbardziej uderzyło mnie to, jak cienka bywa granica między pewnością siebie a desperacją. I jak łatwo w świecie, który premiuje widoczność, można zgubić to, co naprawdę ważne.
Numer 1 nie zostawił mnie z efektem „wow”. Zostawił mnie z pytaniem. Czy naprawdę chcę wygrywać za wszelką cenę? I co dla mnie znaczy być pierwszą? I to chyba w tej książce było najmocniejsze.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)