Róże cmentarne — Magdalena Sobota o tym, że człowiek czasem szuka prawdy, choć dobrze wie, że może mu się ona nie spodobać
Są takie książki, które od pierwszych stron mówią wprost: „tu nie będzie lekko”. I Róże cmentarne właśnie do nich należą. Już sam tytuł ma w sobie coś niepokojącego. Niby róże — więc mogłoby być ładnie, delikatnie, może nawet romantycznie. A potem wchodzi ten „cmentarny” i od razu wiadomo, że z tej urody nic prostego nie wyniknie.
Najbardziej lubię w tej książce to, że ona nie próbuje udawać czegoś, czym nie jest. To nie jest historia do czytania dla samego „kto zabił”. Owszem, zagadka jest i wciąga, ale dla mnie ważniejsze było to wszystko, co dzieje się wokół niej: niepewność, napięcie, zmęczenie, ten rodzaj wewnętrznego szarpania, kiedy człowiek czuje, że coś się nie składa, ale jeszcze nie umie powiedzieć co.
Hermina też nie jest bohaterką z plastiku. Nie taką, co zawsze wie, co robić, i wygląda dobrze nawet wtedy, gdy wali jej się świat. Właśnie to mi w niej odpowiada. Jest bardziej jak człowiek niż jak literacka maszyna do rozwiązywania spraw. A przez to cała historia robi się bliższa i bardziej prawdziwa.
Czytając, miałam kilka razy taką myśl, że najgorsze w szukaniu prawdy wcale nie jest to, że można odkryć coś strasznego. Najgorsze jest to, że kiedy już raz zacznie się grzebać, to nie da się potem tak po prostu powiedzieć: „dziękuję, jednak nie chcę wiedzieć”.
I chyba właśnie to Róże cmentarne robią najlepiej. Wciągają nie tylko zagadką, ale tym uczuciem, że pod powierzchnią jest jeszcze coś. I jeszcze coś. I jeszcze.
Jest w tej książce mrok, ale nie taki tandetny, zrobiony tylko po to, żeby było „strasznie”. Bardziej ten cichy, lepki, który siada człowiekowi na ramieniu i mówi: „oj, tu nie wszystko jest tak, jak myślisz”. Lubię takie historie. Takie, które nie krzyczą. Które zamiast walić po głowie efektami, po prostu robią swoje — powoli, uparcie, skutecznie.
Po skończeniu zostało mi w głowie coś bardzo prostego: że czasem prawda nie pachnie ulgą. Czasem pachnie ziemią, wilgocią i czymś, co długo było schowane zbyt głęboko. I może dlatego ta książka tak dobrze siada, kiedy ma się ochotę na thriller, ale nie taki jednorazowy. Tylko taki, który po wszystkim jeszcze chwilę chodzi za człowiekiem.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)