Lęk zapisany traci na sile

Powiem Ci coś, co odkryłam trochę przypadkiem. Lęk najbardziej rośnie wtedy, kiedy trzymasz go w głowie. Krąży. Wraca. Nakręca się. Jedna myśl pociąga drugą. Z małej rzeczy robi się coś ogromnego. I nagle boisz się… nawet nie do końca wiadomo czego. Znasz to?


Lęk lubi ciszę w głowie

Nie taką dobrą ciszę. Spokojną. Tylko tę drugą. Taką, w której wszystko dzieje się tylko w środku. Bez nazw. Bez konkretów. Bez uporządkowania. Lęk wtedy rośnie, bo nie ma granic. Może być wszystkim naraz. I właśnie dlatego tak łatwo nas przytłacza.

Kartka robi porządek

Pierwszy raz spróbowałam tego w momencie, kiedy było mi naprawdę ciężko. Za dużo myśli. Za dużo „co jeśli”. Za dużo napięcia. Wzięłam kartkę. I zaczęłam pisać. Bez ładnych zdań. Bez poprawiania. Bez sensu nawet. Po prostu:

– czego się boję
– co mnie martwi
– co siedzi mi w głowie

I wiesz co się stało? To, co w głowie było ogromne… na kartce nagle zrobiło się konkretne. A rzeczy konkretne są łatwiejsze do ogarnięcia.

Lęk zapisany przestaje być wszystkim naraz

Kiedy piszesz, oddzielasz jedno od drugiego. To nie jest już jedna wielka kula strachu. To są pojedyncze rzeczy:

– boję się rozmowy
– martwię się o przyszłość
– nie wiem, co dalej

I nagle widzisz, że nie wszystko jest równie duże. Nie wszystko jest równie pilne. Nie wszystko jest równie prawdziwe.

Nie wszystko, co czujesz, jest faktem

To jest chyba najważniejsze. Lęk bardzo lubi udawać, że mówi prawdę. Że coś na pewno się nie uda. Że coś na pewno się stanie. Że coś na pewno się zawali. A kiedy zapiszesz te myśli… możesz na nie spojrzeć z boku. I zapytać:

  • czy to na pewno prawda?
  • czy to tylko strach?

I często okazuje się, że to drugie.

Pisanie daje trochę przestrzeni

Nie rozwiązuje wszystkiego. Nie sprawi, że nagle wszystko będzie idealne. Ale daje coś bardzo ważnego. Oddech. Bo kiedy wyrzucisz to z głowy na papier, nie musisz już tego wszystkiego nosić w sobie naraz. Możesz na chwilę… odpuścić.

Nie potrzebujesz specjalnego zeszytu. Nie potrzebujesz czasu „idealnego”. Wystarczy kartka. Albo notatki w telefonie. I jedno proste zdanie na początek: „Boję się…” A potem pozwól sobie pisać. Bez oceniania. Bez poprawiania. Zobaczysz, co się stanie.

A teraz powiedz mi: czy próbowałaś kiedyś zapisywać swoje lęki? I czy to coś w Tobie zmieniło Jestem bardzo ciekawa Twojej odpowiedzi.

Komentarze