Relacje – gdzie czuję bliskość, a gdzie dystans

Kiedyś myślałam, że relacje po prostu są. Że jeśli ktoś jest w moim życiu, to znaczy, że jesteśmy blisko. Że obecność równa się więź. Dziś już wiem, że to nie takie proste. Bo można być obok kogoś… i czuć ogromny dystans. I można mieć z kimś kontakt rzadko… a czuć prawdziwą bliskość.

Bliskość to nie częstotliwość

Nie mierzy się jej ilością wiadomości. Nie mierzy się jej tym, jak często się widzicie. Bliskość czuję tam, gdzie mogę być sobą. Bez zastanawiania się, co wypada. Bez udawania, że wszystko jest okej, kiedy nie jest. To jest takie spokojne miejsce. Nie trzeba się tam tłumaczyć. trzeba zasługiwać. Po prostu jesteś. I to wystarcza. 

Dystans nie zawsze widać Czasem jest bardzo cichy. Nie ma kłótni. Nie ma wielkich słów. Nie ma dramatu. Jest rozmowa… ale trochę obok siebie. Jest kontakt… ale bez głębi. Jest obecność… ale bez poczucia, że ktoś naprawdę Cię widzi. I długo można udawać, że wszystko jest w porządku. Tylko że w środku coś mówi: to nie jest to miejsce.

Zaczęłam to zauważać

Dopiero kiedy trochę zwolniłam. Kiedy przestałam trzymać relacje na siłę. Kiedy przestałam dopasowywać się do każdej sytuacji. I zaczęłam zadawać sobie proste pytanie: jak ja się przy tej osobie czuję? Nie co powinnam czuć. Nie jak to wygląda z zewnątrz. Tylko naprawdę – jak jest. I odpowiedzi były różne.

Nie każda relacja musi zostać

To było trudne. Bo mamy w sobie takie przekonanie, że trzeba się starać, utrzymywać kontakt, nie odpuszczać. Ale dziś widzę, że niektóre relacje po prostu się kończą. Albo zmieniają. Albo przestają być miejscem, w którym jest dla mnie dobrze. I to nie zawsze jest czyjaś wina. Czasem to po prostu życie.

Zostawiam to, co jest prawdziwe

Coraz mniej zależy mi na ilości. Coraz bardziej na jakości. Na rozmowach, które coś wnoszą. Na obecności, która uspokaja. Na ludziach, przy których nie muszę być „bardziej”. Bliskość nie jest głośna. Jest spokojna. Cicha. Prawdziwa. I chyba właśnie takiej dziś szukam.

A teraz powiedz mi: gdzie Ty czujesz bliskość, a gdzie pojawia się dystans? Bo mam wrażenie, że każdy z nas uczy się tego… trochę na nowo.

Komentarze