Hejterka — Natasza Socha o słowach, które zostają dłużej, niż się wydaje
Są takie książki, które czyta się szybko. I są takie, które czyta się… trochę wolniej, bo co chwilę człowiek zatrzymuje się na własnych myślach. Hejterka Nataszy Sochy zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Bo to nie jest tylko historia. To jest temat, który znamy wszyscy - nawet jeśli nie zawsze chcemy się do tego przyznać. Internet, komentarze, słowa rzucane niby „w przestrzeń”, a jednak trafiające w bardzo konkretnego człowieka.
Najbardziej uderzyło mnie w tej książce to, jak bardzo pokazuje, że hejt nie bierze się znikąd. Że za tymi słowami często stoi coś więcej - frustracja, samotność, zazdrość, czasem zwykła bezradność. I to wcale nie usprawiedliwia. Ale każe spojrzeć trochę głębiej.
Czytając, miałam momenty, kiedy robiło się niewygodnie. Bo łatwo powiedzieć: „to nie ja”. A trudniej zadać sobie pytanie, czy nigdy nie powiedziało się czegoś za ostro. Czy nigdy nie oceniło się kogoś zbyt szybko.
Natasza Socha pisze w sposób, który nie moralizuje, ale też nie pozwala przejść obojętnie. To nie jest książka, która głaszcze czytelnika po głowie. Raczej taka, która delikatnie, ale konsekwentnie mówi: „zobacz, to też jest o nas”.
I chyba dlatego zostaje.
Po przeczytaniu Hejterki długo myślałam o słowach. O tym, jak łatwo je wypowiedzieć. Jak szybko je napisać. I jak trudno je potem cofnąć. Bo w Internecie wszystko znika szybko. Ale w człowieku - już niekoniecznie.
I może właśnie o to w tej książce chodzi najbardziej. Nie o sam hejt. Tylko o odpowiedzialność za to, co zostawiamy po sobie — nawet jeśli to „tylko komentarz”.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)