czwartek, kwietnia 10, 2014

Petycja :)

 Witajcie :) Mam ogromną prośbę - przenieśmy Święta Wielkanocne na następny miesiąc :) W domu i obejściu robota się pali, a przez nią moje przygotowania świąteczne legły w gruzach :) Może uda mi się w ostatni dzień umieszać żurek i szarpnąć się na babkę oraz mazurek :) A teraz zobaczcie co mi przeszkadza w przygotowaniach i sprawia, że zaniedbałam zaglądanie do Was :)

Tak wyglądał nasz taras :) Wąziutki  nie?
A teraz go poszerzamy :)
Widok z salonu na kupę ziemi :)
Będzie tak :)
No i oczywiście główny dowodzący :)
To jednak nie koniec, na dokładkę nasza sypialnia, przygotowana do malowania i od kilku dni nie ruszona :) Spanie w salonie wychodzi mi już bokiem :)


Życzę Wam spokojnego przygotowania do Wielkanocy :) 

11 komentarzy:

Elżbieta Dz. pisze...

Justynko...to teraz będziesz siedzieć na tarasie niczym prawdziwa królowa :)
A tak szczerze nie cierpię remontów. Kocham efekt końcowy jak czysto i cicho :) buziole

Pawanna pisze...

Ach współczuję:) Nie lubię malowania, chociaż czeka mnie kuchnia i łazienka.:( Ale ja sama maluję, mój M jest od innych rzeczy:) Taras będzie ogromny, tylko uważaj na płytki, jeśli nimi będziesz okładać. My mamy też duży taras wyłożony antypoślizgowymi płytkami . Okazało się, że wystarczy lekki deszczyk i ślisko jak na lodowisku:) U nas są mroźne zimy, to po kilku latach popękały. Jeszcze dodam że były z górnej półki! To tak ku przestrodze:) Pozdrawiam.

Kuchnia i Podróże pisze...

Najpierw trzeba się natrudzić, aby później móc siedzieć na pięknym tarasie z filiżanką pysznej kawki :-) Pozdrawiam cieplutko :-)

Aleksandra Kaczanowska pisze...

Ale, jak już się Pani upora z robotami, to lato będzie cudowne na tarasie :) I również przestrzegam przed płytkami - można się wykopyrtnąć konkursowo :) A malowanie, nie zając, nie ucieknie :) Na pocieszenie powiem, że przeżywałam Boże Narodzenie w remoncie, bez kuchni, blatu kuchennego, stołu, zlewu... myłam w wannie i szykowałam wigilię na cztery osoby na malutkiej szafce... Jakoś przeżyłam :) Da Pani radę, trzymam kciuki i czekam na zdjęcia otoczonego zielenią tarasu :)

Justyna Kłosińska pisze...

Elu tu jeszcze długo nie będzie czysto i cicho :) Na pewno na Wielkanoc nie zdążymy, będzie jajeczko na pobojowisku :) Ale cóż nadzieja jest :) ponoć umiera ostatnia :) już chciałabym być królową na tarasie :)

Justyna Kłosińska pisze...

Dziękuje Aniu za ostrzeżenie :) mamy jeszcze czas na płytki, pewnie dopiero za rok - trzeba na nie nazbierać kaski :) za sypialnie też się wezmę sama ale pewnie Tomili dołączy :) nie lubi jak kobieta się męczy :) Pozdrawiam :)

Justyna Kłosińska pisze...

Oj tak Małgosiu :) jeszcze trochę, jeszcze trochę :) Pozdrawiam :)

Justyna Kłosińska pisze...

Pocieszające :) Podziwiam szczerze :) Na szczęście kuchnia jest w najlepszym porządku :) Dziękuje za odwiedziny i zapraszam ponownie :)

Szycie u Koty pisze...

No, ale chociaż robota wre... my jesteśmy rekordzistami remontowymi :-(. w wolnej chwili zapraszam Cię do zabawy: http://szyciekoty.blogspot.com/2014/04/koci-zajaczek-dla-matki-i-nie-tylko.html

Katharina Wycisk pisze...

hej, jakbys miala ochote na konkurs u mnie to wpadnij:) szukam twarz na nowy rysunek. pozdrawiam serdecznie i przepraszam ze pisze nie na temat.

Elżbieta Dz. pisze...

Znam ten ból i rozkosz po. U mnie teraz Sajgon w kotłowni, piec nam przecieka i chyba nie będzie innego wyjścia jak kupić nowy. Dobrze, że to teraz a nie w środku zimy. Wiesz co...dochodzę do wniosku, że wszystkie sprzęty są na 10 lat. Tyle właśnie mija jak wprowadziliśmy się do nowego domu i zaczynają się wymiany...materia w kuchni, w łazience, kabina w łazience też prosi o emeryturę, kilka zaworów na kaloryferach, na przełomie roku bojler a teraz piec. Eh...skarbonka. :)

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)

Copyright © 2014 U mnie na wsi , Blogger