piątek, października 12, 2012

Miłe dobrego początki :)

 Całe swoje życie marzyłam o wyrwaniu się z miasta i osiedleniu na spokojnej, wesołej wsi. Jednak gdy termin przeprowadzki zbliżał się nieuchronnie, okazało się, że wcale nie jest tak łatwo. 


Kira cieszyła się wolnością od pierwszych chwil jak tylko jej łapa dotknęła wiejskiej ziemi :)
Trzeba zostawić pracę, przyjaciół i miejsca, z którymi wiążą się tysiące wspomnień. To tak jakbym miała zaczynać życie od początku. Z czasem okazało się, że ta zmiana jest tak samo przerażająca, jak i ekscytująca. Spakowałam więc cały dobytek i z nadzieją na lepsze jutro ruszyła wraz z moją ukochaną suczką Kirą w 360 km podróż z ziemi mazowieckiej na wielkopolską :) Witajcie spokojne, bez pośpiechu dni, witajcie pola, lasy i jeziora, witaj ciszo, szumie drzew i śpiewie ptaków.

3 komentarze:

Monika Kryza pisze...

HA! Czyli zostałaś wieśniakiem! I tu wcale nie ma się co obrażać, bo ja całe życie jestem wieśniakiem i do dziś mi się łezka w oku kręci jak patrzę na swój mały wiejski światek. Szum drzew, śpiew ptaków, szum trawy, zapach wiosennej zgnilizny, ciepłe jasne słońce i jego promienie załamujące się w kałużach na leśnych dróżkach.
A i to uczucie jak się jedzie w ciepły dzień na rowerze po obu stronach pola w dali las. W tle słychać muczenie krów, szczekanie burków, bo i intruz :P jedzie.
I uwierz mi jak zaczyna padać deszcz, to nie ma co, trzeba ubrać kalosze, zabrać parasol i iść na spacer :D
No przykro mi, rozpisałam się.
Dodaję Ciebie do obserwowanych, BO chcę zobaczyć jak ci się żyje w dziczy :)

Justyna Kłosińska pisze...

Dziękuję, bardzo mi miło będzie gościć Cię na moim blogu :) Wieśniarą w marzeniach byłam od dziecka, teraz marzenia się spełniły :)

Elżbieta Dz. pisze...

Patrzę Justynko na Twoją pisnę jaka radosna. A moja otarła się o śmierć. Była szczenna i dwa dni ją tak łamało, pojechałam do lekarza. Miała jednego szczeniaka giganta, za nic w śmiecie by sama nie urodziła. Na nic kroplówki, leki....po czterech godzinach operacja. Teraz leży ledwo żywa, ale najgorsze już za nami. Szczeniak martwy, ale nawet jakby od reki to też nie miał szans...jakiś felerny był.

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :) Będę wdzięczna :)

Copyright © 2014 U mnie na wsi , Blogger